Fałsz

*

Ludzie często olewali mnie. Byłam do tego przyzwyczajona. Najbardziej bolało to, że oni przestawali pisać jak coś złego się działo. Wtedy kiedy najbardziej mnie potrzebowali. To oni odchodzili nie ja. Ale nie chciałam tego. Pragnęłam ich towarzystwa, ale muszę być silna by rozróżniać prawdziwych ludzi, a fałszywe osoby.

Jest mi przykro. Mimo tego.

*

Dla siebie samej

*

Nie mogę nikogo zmusić do miłości. Ani do czucia czegokolwiek. Trochę bolało, ale to już było nikłe, bo ciągle nie potrafiłam być nie czuła, ciągle coś czuję. 24 na dobę. Teraz chciałabym żyć tylko dla siebie i nie chcę martwić się o uczucia innych osób… Chcę wreszcie poczuć się w pełni szczęśliwa.

*

Odsuwa od siebie szklankę. Chciałaby czuć zupełnie co innego do niego. Ale nie potrafiła. Szkoda, ponieważ dobrze wiedziała, że to sensu nie ma. I nigdy nie miało mieć sensu. Mimo to i tak cierpiała. Chciałaby wylać na siebie całe wiadro lodowatej wody, by zapomnieć o nim…

*

Woda

*

Woda była chłodna. Lała się wprost na jej ciepłą skórę. Szkoda, że tylko skóra jej była ciepła. Wszystko wokół zdawało się zamarzać. I mogła tak trwać w tym cierpieniu, ale ona już nie chciała trwać. Pragnęła rozłożyć się, rozpłynąć i nigdy już więcej nie istnieć.

*

Żyję snami. Wolę nie budzić się z nich, bo sprawiają mi tylko zawód i odwieczne bóle. Sen, który był ukojeniem teraz zdaje się być niekończącym koszmarem. Czy tak dużo chciałam? Pragnęłam tylko jego, a teraz pragnę nie istnieć, nie oddychać, nie być. Chciałabym być tą suką bez uczuć… Ale nie jestem. Nie wiem co sprawiło mi większy ból, to że wiedziałam, że tak to się skończy czy świadomość naiwnego wierzenia, że coś z tego będzie…

-Karma do Ciebie wróci, wróci i będziesz tego żałowała. Żałowała, czego? Tego, że się urodziłam i mam serce, które jeszcze ( O DZIWO) potrafi kochać, pragnąć, potrzebować i istnieć?

*

Chciałam

Gdybym mogła zmienić siebie

Kim bym była?

Lepszą wersją kogoś kogo znam

Nijaka

A chciałam jakaś być

Wsadzona w kanon

Do opisania

 

*

Chciałam. Teraz już nie wiem jaka chcę być. Trochę łamie mi serce ta znajomość, sama się o to prosiłam. Miłość przejadła mi się razem ze staraniem o kogoś. Chciałabym cofnąć wszystko i każde złe słowo w stosunku do osób, które nawet zasłużyły na to… Bo wspomnienia nie dają żyć. Nie ważne jak bardzo chciałabym się ich pozbyć one wracają. 1000 razy mocniej.

Każdy znajduje jakieś pocieszenie. Tak łatwo zastąpić drugiego człowieka ot tak. Boli, ale to zaczyna już niknąć. Tak jak szansa na moje szczęście.

Bycie sobą – nigdy nie będę akceptowana

*

Mam dosyć słuchania ludzi i spełniania ich wymogów. Powinnaś schudnąć, wziąć się za siebie, przestać przeklinać, słuchać się i być nikim. Tak się czuję, gdy słyszę takie docinki. A może ja lubię być sobą, a nie jakąś marionetką w ludzkich dłoniach. Szkoda tylko, że dalej boli mnie to jak każdy każe mi się zmieniać i że nawet najbliżsi mnie nie akceptują…

*

Co powinnam myśleć?

Pierwszy raz nie wiedziałam co myśleć i co czuć. Denerwowała mnie ta sytuacja między nami. Czyżbym szukała pocieszenia po zerwaniu? A możliwe, że mogłam tak szybko się zauroczyć? Najgorsze jest to, że czuję się tak jakby on się mną bawił… A ja nie pozwolę na to. Będę walczyć o swoje, może powinnam dać sobie na spokój ze związkami co najmniej na rok i odpocząć… Póki moje serce jeszcze nie daje mi spokoju i cierpi otwarcie i ciągle…

Idiotka

Czułam coraz większy wstręt do samej siebie. Do swojego ciała. Ciągle jest mi niedobrze. Czuję się nie atrakcyjna, niepotrzebna i zużyta jak baterie. Czuję się okropnie. Otaczająca mnie pustka sprawia, że zamykam się w sobie. Ocierałam łzy w pośpiechu, ponieważ nie chciałam by ktoś widział moje łzy. Wszystko wydawało się jednym wielkim błędem. Robiłam z siebie idiotkę, po raz kolejny źle lokowałam uczucia. Da się być bardziej nieszczęśliwym? Szarość nieba ma więcej barw i ciepła niż ja… Wyobrażam sobie za dużo. Jestem głupia licząc na to, że ktoś może mnie pokochać. Nie ma we mnie już niczego co dałoby się nawet polubić albo tolerować… Pozostała tylko marna egzystencja z dnia na dzień i nadzieja, że jednak mogłam się mylić i mógł coś we mnie dojrzeć, zobaczyć i że coś między nami będzie…

*

Przeglądam stare smsy od mojego exa. Przyjmuję do wiadomości wszystkie jego słowa. Boli, rani mnie chociaż już nic nie pisze. Chciałabym nic nie czuć i być tą zimną suką bez uczuć, którą byłam według niego. Słowo kocham już nie ma żadnego znaczenia dla mnie. I chyba nigdy nie będzie miało…

*

Cel, który oddala się bezpowrotnie

*

Gdyby możliwe było to by mieć wszystko co chcesz o wiele lepiej by się żyło. Łatwiej. Dopada mnie melancholia.  Ból i smutek przepełnia wszystkie moje myśli mimo tego, że dzień nie był wcale taki zły. Humor szybko mi się psuł, ale to wina tego, że nie potrafię oddzielić fikcji od rzeczywistości. Kiedy wreszcie się  obudzę? Kiedy zrozumiem, że nigdy nie będę miała to co chcę… Wkurza mnie ta niepewność… I to, że patrzę na to jak oddala się mój cel i pozwalam na to, bo mam już dosyć. Pozwalam by wszystko było nijakie. Takie jakie powinno być, ponieważ na to zasłużyłam. Pamiętam wszystko chociaż nie chciałabym pamiętać. Po nocach nie mogę spać, a w ciągu dnia nie potrafię logicznie myśleć i nie zamykać się w sobie. Nie potrafię odnaleźć się pomiędzy znanymi mi od lat miejscach. Przytłacza mnie to bardziej niż wszystko inne. Znam na pamięć a jednak na nowo wyczuwam lęk… nie potrafię udawać najmniejszego cienia szczęścia, bo wiem, że to i tak odleci w zapomnienie a nie ucichnie dusza moja już nigdy.

Usychają mi dłonie

Zamoczone w wodnej kąpieli

Z twoich ust

Sycące są słowa przyjemne

Zakrywają mój smutek z twarzy

*

Oddalał się bezpowrotnie. I dobrze nie chciałam więcej cierpieć. Chociaż na jakąś minutę potrafiłam wyłączać się patrzą w gwiazdy albo chmury. Oddalało to cały mój ból. Niestety tylko na marną chwilę.

Bezsens istnienia.

Słowo miłość, a może raczej mdłość

*

Wyimaginowane życie porzucone w biegu

Znajdziesz gdzieś na rogu ulicy

*

Coś co nie pozwala normalnie funkcjonować drażni. Nie potrafię być sama. Ciągle przerzucana z związku na związek rzygałam miłością. DOSŁOWNIE. Słowo kocham Cię zaczęło wywoływać u mnie ogromne nudności i ból brzucha. Bolało mnie to.

Leżałam na łóżku patrząc na chmury goniące się po niebie. Wywoływało to u mnie nostalgię. Szkoda, że nie potrafiłam tak szybko zapominać. Cierpiałam na każdy możliwy sposób. Ale to cichło. Uspokajał mnie sen i koiła rozmowa. Powinnam zapomnieć i wziąć się w garść, bo nigdy nic dobrego z tej mojej miłości nie będzie.